Według badania Meltwater opublikowanego 12 maja 2026 LinkedIn jest drugim najczęściej cytowanym źródłem w odpowiedziach AI po YouTube. Około 75 proc. cytowań z LinkedIna ma pochodzić z profili osób, a nie ze stron firmowych. Dla marketera B2B wniosek jest prosty: sama strona firmowa i posty marki nie wystarczą. Jeśli marka chce częściej pojawiać się w odpowiedziach AI, musi budować widoczność przez ekspertów i treści, które pomagają klientowi podjąć decyzję.
To nie odbiera znaczenia stronie firmowej. Pokazuje tylko, że w AI search rośnie rola ludzi, którzy publikują z nazwiska, opisują konkretny problem i robią to regularnie.
Co dokładnie pokazało badanie Meltwater?
Meltwater podał, że przeanalizował 9,5 mln cytowań AI w 16 kategoriach B2B. W tym zestawieniu LinkedIn znalazł się na drugim miejscu za YouTube.
Najważniejsza liczba dla zespołu marketingu nie dotyczy jednak samej pozycji platformy, ale źródła cytowań. Według badania około 75 proc. cytowań z LinkedIna pochodziło z profili indywidualnych, a około 25 proc. ze stron firmowych. Do tego 51 proc. cytowań miało pochodzić od autorów z mniej niż 10 tys. obserwujących. W tym badaniu AI nie premiowało więc wyłącznie skali. Częściej wybierało treści konkretne, dobrze ułożone i odpowiadające na pytanie użytkownika.
Trzeba też uczciwie zaznaczyć granicę tego wniosku. Publicznie dostępny jest komunikat prasowy Meltwater, a pełny raport wymaga wypełnienia formularza. To wystarcza, żeby potraktować badanie jako mocny sygnał rynkowy. Nie wystarcza, żeby bez testu przenosić te proporcje jeden do jednego na każdą branżę.
Co to zmienia dla Twojej firmy?
Jeśli Twoja obecność na LinkedInie opiera się głównie na stronie firmowej, zostawiasz część widoczności poza radarem. Gdy ktoś pyta AI o wybór CRM, ocenę kanału pozyskania leadów albo porównanie podejść do ABM, model może chętniej przywołać komentarz eksperta, analizę foundera albo post praktyka niż update z Company Page.
Dla polskiego B2B to jest dobra wiadomość. Nie trzeba budować wielkiej machiny contentowej od zera. Często wystarczą 2-3 osoby z firmy, które regularnie opisują realne pytania klientów, błędy we wdrożeniach i decyzje, które ktoś musi podjąć przed zakupem.
Jeśli chcesz szerzej uporządkować ten temat, zacznij od naszego tekstu o widoczności marki w ChatGPT i Gemini. Ten artykuł zawęża temat do jednego kanału: LinkedIna i roli ekspertów.
Jak sprawdzić, czy eksperci z Twojej firmy już pracują na widoczność AI?
Nie potrzebujesz od razu nowego programu employee advocacy. Na start wystarczy prosty test.
1. Wybierz 2 osoby z firmy, które już publikują na LinkedInie i piszą o problemach klientów, nie tylko o firmowych aktualnościach.
2. Spisz 3-5 pytań, które klient naprawdę zadaje przed zakupem. Nie pytaj o nazwę swojej firmy. Pytaj o problem, kategorię albo kryteria wyboru.
3. Zadaj te pytania w kilku systemach AI i zapisz, czy pojawia się nazwisko eksperta, jego profil albo temat, który regularnie opisuje.
4. Sprawdź, jakie formaty mają cytowane treści. Często będą to krótkie analizy, checklisty, porównania i posty odpowiadające na jedno konkretne pytanie.
Jeśli w wynikach nie ma nikogo z Twojej firmy, nie znaczy to jeszcze, że LinkedIn u Was nie działa. Częściej oznacza to jedną z trzech rzeczy: eksperci publikują za rzadko, publikują zbyt ogólnie albo ich treści nie odpowiadają na pytania, które ludzie wpisują do AI. W praktyce to dobry moment, żeby wrócić do tekstu o treściach pod AI search.
Czego nie wyciągać z tego badania?
Nie warto po jednym raporcie ogłaszać, że strona firmowa przestała mieć znaczenie. Nie przestała. Company Page dalej pomaga budować wiarygodność, dystrybucję i sygnały marki.
Nie warto też mylić widoczności eksperta z gotowym popytem. Cytowanie w odpowiedzi AI to wejście do shortlisty, nie zamknięta sprzedaż. Jeśli chcesz patrzeć szerzej niż sam LinkedIn, przyda Ci się też nasz materiał o widoczności marki w AI.
I jeszcze jedno: to badanie nie mówi, że trzeba gonić za zasięgiem za wszelką cenę. Wręcz przeciwnie. Skoro ponad połowa cytowań LinkedIna miała pochodzić od autorów z mniej niż 10 tys. obserwujących, ważniejszy od skali staje się format treści i trafienie w konkretne pytanie klienta.
Co zrobić teraz?
Jeśli odpowiadasz za content albo markę ekspercką, nie zaczynaj od nowej prezentacji o budowie marki eksperckiej. Zacznij od przeglądu tego, kto w firmie już publikuje mądrze, ale nieregularnie.
Potem wybierz 5 pytań klientów, sprawdź wyniki w AI i zobacz, czyje treści mają dziś szansę wejść do odpowiedzi. Taki prosty test szybciej pokaże lukę niż kolejny plan publikacji zrobiony wyłącznie pod zasięg.



